Metamorfoza starej skrzyni/kufra w Rub&Paint

Czy warto malować meble?
Czy warto malować meble? Czego się obawiamy?
Listopad 7, 2017
styl boho by rub&paint
Styl boho by Rub&Paint. Garść wskazówek i inspiracji.
Listopad 23, 2017
Show all

Metamorfoza starej skrzyni/kufra w Rub&Paint

metamorfoza skrzyni

Metamorfoza starej skrzyni to niełatwa sprawa, ale na prawdę warto. Zobaczcie jak przebiegła w Rub&Paint.

metamorfoza starej skrzyni

Stara skrzynia/kufer może być nie lada ozdobą wnętrza, zwłaszcza jeśli wkomponuje się kolorem, kształtem, stylem do reszty naszego mieszkania. Czasem jednak wystarczy tylko jeden element z historią, by nowoczesne, nieco chłodne wnętrze ździebko się ociepliło i nabrało cech mieszkania z duszą. Warto więc i taką opcję rozważyć.

metamorfoza starej skrzyni

Stary kufer przyjechał do nas w bardzo kiepskim stanie. Był pokryty łuszczącą się farbą olejną, pogryziony przez kołatki, podziurawiony, z zepsutym zamkiem, odłamaną klapą i fetorkiem, którego nie dało się zbagatelizować. Ooo matko, jak on śmierdział… Nie było mnie w domu, kiedy klientka go przywiozła. Gdy weszłam do warsztatu o mało zawału nie dostałam. Piękny kształt i oryginalne okucia nie zdołały przyćmić mojego zniechęcenia, gdy dojrzałam dziurki po drewnojadach. Bo musicie wiedzieć, że owady wszelkiego rodzaju począwszy od pająków wzbudzają we mnie uczucia, o których lepiej nie pisać. A w szczególności kołatki, mole, pluskwy, wszy i pchły. Te są najgorsze. Szczerze ich nienawidzę. I choć z kołatkami mam dość często do czynienia, to nic nie jest w stanie zmienić moich odczuć. Po dwóch dniach otrząsnęłam się z przykrych uczuć i wzięliśmy się za metamorfozę skrzyni w nadziei, że nam się uda:)

metamorfoza starej skrzyni

metamorfoza starej skrzyni

Krok pierwszy – opalanie farby olejnej.

Opalanie mebla nie jest jedyną metodą pozbywania się farby olejnej, można też użyć środków do usuwania starych powłok, ale bardzo tego nie lubię. Opalarkę mamy pod ręką, a doświadczenie w tej materii powoduje, że praca idzie żwawo. Namachać się jednak trzeba, naskrobać, aż ręce bolą. Taki mały trening dla ramion, fitness z głowy:) Kilka godzin opalania i już gdzieniegdzie wyłoniło się drewno, które jak się okazało, już ktoś próbował zreperować, gdyż pojawiły się białe plamy szpachli.

metamorfoza starej skrzyni

metamorfoza starej skrzyni

Krok drugi – odrobaczanie.

Dziurki po kołatkach nie wyglądały na świeże i prawdopodobnie w meblu już ich nie było, ale „prawdopodobnie” to dla mnie za mało, by być pewnym, w związku z czym przystąpiliśmy do odrobaczania, znaczy w tym procederze mojego udziału nie było, ale małżonek mój najmilszy i moja prawa ręka w jednym, sprawnie i z werwą godną co najmniej profesjonalnego dehelmintyzatora (toć nasza skrzynia jak organizm) przystąpił do dzieła, po czym zafoliował i zamknął, z dala od warsztatu. Ufff, najgorsze za nami. Tak przynajmniej mi się wydawało. Skrzynia pozostała w izolatce dwa tygodnie, a my w tym czasie zajęliśmy się innymi meblami.

Krok trzeci – szlifowanie.

Po opalaniu niestety nie pozostaje idealna powierzchnia, gdzieniegdzie zdarzały się resztki farby bądź podkładu, który wcześniej zastosowano pod farbę olejną. Chwyciliśmy za broń (czyt. szlifierki) i przystąpiliśmy do dalszych działań. A działo się i to sporo, bo szło nam jak po grudzie. Wszystko tonęło w pyle i kurzu, a powierzchnia jak nie była idealna, tak nie była. Ale koniec końców robotę wykonaliśmy.

Krok czwarty – konsultacja.

Po oczyszczeniu mebla przyszedł czas na ustalenie z klientką szczegółów odnośnie metamorfozy. Wspólnie ustaliliśmy jaki efekt chcemy osiągnąć. Skrzynia miała pozostać stara, ze wszelkimi śladami starości, jakie odcisnął na niej czas. Zatem dziurki po kołatkach i inne ubytki w drewnie miały stanowić o jej atrakcyjności. Jednocześnie miała pasować do nowoczesnego wnętrza w kolorach biało – szarych i nadać mu wyjątkowego charakteru.

Krok piąty – usuwanie szpachli.

Wszelkie ślady użytkowania i ubytki miały pozostać, zatem szpachla nie wkomponowała się w nasz pomysł, więc wzięliśmy do rąk dłutka, by pozbyć się wszystkich prób zamaskowania starości naszej skrzyni. Ten etap to mega nudna i żmudna robota.

Krok szósty – odpylanie, szorowanie, odtłuszczanie.

Po szlifowaniu i wydłubaniu resztek szpachli, naszą skrzynię odkurzyliśmy, porządnie wyszorowaliśmy i wymyliśmy neutralizatorem zapachów, który przybył do naszego domu razem z kotem, jako zabezpieczenie przed ewentualnym znaczeniem terenu czy to przez kota, czy psy. W tej kwestii się nie przydał (na szczęście), ale zdał świetnie, już nie pierwszy raz, egzamin jako pochłaniacz wszelakich, niepożądanych zapachów ze starych mebli. Następnie ją odtłuściliśmy i po przeschnięciu wzięliśmy się za najmilszą memu sercu część pracy.

Krok siódmy – metamorfoza starej skrzyni – malowanie.

Dopiero teraz nadeszła moja upragniona chwila, dająca poczucie satysfakcji, kiedy w końcu po długich i żmudnych pracach zaczyna świecić światełko w tunelu, a grat przeistacza się w skarb. Najważniejsza część – metamorfoza starej skrzyni. Noir to ciemny, grafitowy kolor farby kredowej Everlong i właśnie tą barwą pokryliśmy kufer. Potem już tylko przecierki, dopieszczanie i głaskanie. Wnętrze skrzyni pomalowaliśmy podkładem, który oprócz tego, że zwiększa przyczepność farby, utrudnia wyciek plam, to jeszcze pochłania zapachy, niwelując już coraz słabszy fetorek wydobywający się z kufra. Na to przyszła farba kredowa vintage white. Całość zawoskowaliśmy i wypolerowaliśmy, skrzynia stała się aksamitna w dotyku i satynowa z wyglądu. Wnętrze trochę spatynowaliśmy, by nie wyglądało na idealnie białe, podczas gdy zewnętrze utrzymane zostało w starości.

stara skrzynia metamorfoza

W przerwach między poszczególnymi krokami:

  • naprawiliśmy zamek (okazało się, że w środku znajduje się ułamany fragment klucza)
  • oczyściliśmy i zabezpieczyliśmy okucia
  • dorobiliśmy kluczynkę
  • naprawiliśmy połamane wieko

stara skrzynia metamorfoza

stara skrzynia metamorfoza

stara skrzynia metamorfoza

stara skrzynia metamorfoza

stara skrzynia metamorfoza

stara skrzynia metamorfoza

stara skrzynia metamorfoza

stara skrzynia metamorfoza

stara skrzynia metamorfoza

Podsumowując.

Pracy było co niemiara. Bolały ręce, plecy, a emocje były wciąż na wysokim poziomie, bowiem we wszystko co robimy angażujemy się maksymalnie, nie przyjmując do wiadomości porażek. Ma być idealnie, ot co. Nie zawsze wszystko się udaje, tak jak zaplanowaliśmy, nie zawsze mebel współpracuje, często w trakcie prac nad starym gratem pojawia się problem i musimy zastosować jakiś knyf, by ratować sytuację. Ale na końcu efekt musi nas satysfakcjonować, a przede wszystkim klienta. Nie ważne, ilu siwych włosów się dorobimy, nie ważne, ile ran na rękach, że skóra spękana, a włosy zapylone. Najważniejsze, by rezultat był piorunujący. A uśmiech i zadowolenie klienta to najlepsza nagroda. Żeby tak jeszcze zdjęcia oddawały urok mebla, to już byłaby pełnia szczęścia, ale nie można mieć wszystkiego….

Kilka fot u klientki:)

stara skrzynia metamorfoza

stara skrzynia metamorfoza

Podoba się Wam nasza metamorfoza starej skrzyni?

Pozdrawiam:)

 

 

2 Komentarze

  1. Maria napisał(a):

    Piękna. Mam taką starą skrzynię i zastanawiam się jak ją zagospodarować. Myślałam o tym żeby jakoś fajnie pomalować i wykorzystać na przechowywanie pościeli itp.
    Ta odnowiona przez Was wygląda pięknie, z klasą i charakterem.

    • Rub&Paint napisał(a):

      Bardzo dziękujemy:) Wykorzystanie skrzyni jako pojemnik na pościel to bardzo dobry pomysł. Wkrótce będziemy robić kolejną, której przeznaczenie będzie właśnie takie:)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *